Posts Tagged skandal

Moskwa: Dwaj jezuici brutalnie zamordowani

Dwaj katoliccy księża z zakonu jezuitów zostali brutalnie zamordowani w Moskwie – poinformował sekretarz generalny Rosyjskiej Konferencji Biskupów, ksiądz Igor Kowalewski.

Dodał, że jeden z zabitych był obywatelem rosyjskim, drugi – ekwadorskim.

Ksiądz Kowalewski powiedział, że ciała obu duchownych znaleziono we wtorek wieczorem w zajmowanym przez nich mieszkaniu w centrum Moskwy; zmarli od licznych ran zadanych ostrym narzędziem.Rzecznik moskiewskiej milicji Maksim Kołoswietow powiedział, że wszczęto śledztwo. Odmówił spekulacji na temat możliwych przyczyn zabójstwa i podania dalszych szczegółów.

interia.pl

Dodaj komentarz

Premier Czech pobił dziennikarza

Głośno jest o tym w całych Czechach. Premier Mirek Topolanek, przed siedzibą swojej partii ODS, pobił fotografa, który robił zdjęcia jego rocznemu synkowi Nicolasowi. Filmik z tego zdarzenia znaleźć można na portalu “Youtube”:

interia.pl

Dodaj komentarz

Ekstradycji Mazura nie będzie!

Przełom w sprawie Edwarda Mazura. Jak dowiedział się reporter RMF FM Konrad Piasecki, prokuratura chce, by polonijny biznesmen podejrzany o zlecenie zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały był sądzony w Stanach Zjednoczonych.

Resort sprawiedliwości uznał, że szanse na jego ekstradycję do Polski są znikome. Dlatego poprosi amerykańską prokuraturę, by to ona wystąpiła jako reprezentant naszego wymiaru sprawiedliwości i oskarżała Mazura przed amerykańskimi sądami.

25 czerwca 1998 roku generał policji Marek Papała został zastrzelony na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Po 10 latach śledztwa nadal nie wiadomo, ani kto strzelał, ani kto zlecił tę zbrodnię i dlaczego.
Gangsterowi Ryszardowi Boguckiemu postawiono tylko zarzut “pomocnictwa” w zabójstwie, a Andrzej Zieliński ps. “Słowik” i polonijny biznesmen Edward Mazur mieli prawdopodobnie szukać płatnego zabójcy. Na nich trop się urwał. W lipcu zeszłego roku sąd w Chicago odrzucił wniosek o ekstradycję biznesmena, bo uznał, że nie ma przekonujących dowodów jego winy.

interia.pl

Dodaj komentarz

Jaruzelski: Nie chcieliby wejść, ale by musieli

- Nie chcieliby, ale by musieli – tak o groźbie interwencji ZSRR w Polsce mówi gen. Wojciech Jaruzelski na procesie za wprowadzenie stanu wojennego w 1981 r.

W wyjaśnieniach przed Sądem Okręgowym w Warszawie Jaruzelski powiedział, że władze ZSRR miały świadomość, iż “logika wydarzeń w sytuacji ekstremalnej doprowadzi do interwencji”. – Taka sytuacja stała za progiem – dodał, powołując się na zapowiadane na 17 grudnia 1981 r. wielkie demonstracje “Solidarności”.

Według Jaruzelskiego – powołującego się na dygnitarzy ZSRR – byłaby interwencja w Polsce w przypadku wojny domowej lub zagrożenia infrastruktury i szlaków komunikacyjnych Układu Warszawskiego. Cytował on liczne ich wypowiedzi, że przebieg ówczesnych wydarzeń w Polsce stanowił naruszenie równowagi sił w podzielonej Europie i “tworzenie przyczółka NATO” – dlatego przygotowywano się do interwencji w Polsce.
Podsądny przywoływał wypowiedzi oficjeli ZSRR, zaprzeczając tezie IPN, że władze PRL nalegały na interwencję, i że “potulnie spełniały” wszelkie życzenia ZSRR. Powoływał się na słowa rządzących ZSRR sprzed 13 grudnia 1981 r., że Jaruzelski “jest chytry”, że to “gienierał-liberał” i “polski szlachcic”, oraz że “nie wyda rozkazu, by nie strzelać do wkraczających wojsk ZSRR”.

Jaruzelski przypominał protokoły Biura Politycznego KC KPZR, gdzie w grudniu 1981 r. mówiono, że “Polacy są przeciwni wprowadzaniu wojsk”; krytykował IPN, który nie włączył tego do akt sprawy. Cytował też dowódcę wojsk Układu Warszawskiego marszałka Wiktora Kulikowa, który w latach 90. mówił, że ani Kania, ani Jaruzelski w 1981 r. “nie stawiali problemu wkroczenia do Polski”. Zarazem podsądny krytykował Kulikowa za jego “humorystyczne” słowa z lat 90., że “interwencja nie była planowana”. – 22 spotkania i rozmowy, które wtedy ze mną odbył, nie były o pogodzie – oświadczył.

Jaruzelski ujawnił, że o grupujących się pod koniec 1981 r. pod polską granicą wojskach ZSRR informowali polskie władze m.in. “polscy słuchacze radzieckich uczelni wojskowych”. Przytaczał relacje zachodnich dyplomatów z Moskwy, że “setki eszelonów w pełnej gotowości bojowej pędzi w stronę polskiej granicy”. “A Biuro Polityczne KC KPZR nic o tym nie wie?” – ironizował Jaruzelski.

Zdaniem oskarżonego, “ostrzegawczą demonstracją i treningiem przed ewentualną interwencją” były wielkie manewery pod polską granicą we wrześniu 1981 r., które on sam odwiedził. “Sojusznicy nie zostawią socjalistycznej Polski w nieszczęściu” – cytował słowa, które na zakończenie ćwiczeń wypowiedział szef MON ZSRR marszałek Dmitrij Ustinow – zwolennik interwencji.

Oskarżony dodał, że po rozpadzie ZSRR niektórzy oficjele ZSRR – zwolennicy interwencji zaczęli się wybielać. “Jastrzębie zamieniły się w gołębie” – powiedział. W tym kontekście mówił o “bredniach” gen. Anatolija Gribkowa, który wtedy był za interwencją, a niedawno mówił, że Jaruzelski w 1981 r. powinien był dogadać się z “Solidarnością” i Kościołem.

Podsądny powołał się też m.in. na słowa z lat 90. b. szefa KPZR Michaiła Gorbaczowa, że Jaruzelski dążył do wyeliminowania zagrożenia ingerencją wojsk Układu Warszawskiego, i że “wybrał mniejsze zło”. Cytował też wypowiedzi polityków Zachodu, że stan wojenny był “mniejszym złem” od sowieckiej interwencji, która była realna. Według niego, oceny takie formułowane były m.in. przez b. prezydenta Francji Francois Mitteranda i b. sekretarza stanu USA Aleksandra Haiga, a także Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

Jaruzelski podkreślał, że do dziś Polska nie dostała od Rosji wszystkich archiwów związanych z wydarzeniami 1980-81.

Oskarżony przypomniał, że USA miały szczegółowe informacje o sytuacji w Polsce przed stanem wojennym, nie tylko od swego szpiega w Polsce płk. Ryszarda Kuklińskiego. “Dlaczego nie było ostrzeżenia USA, że reakcja władz Polski będzie ostra?” – pytał retorycznie Jaruzelski. “Brak takiego sygnału to był dla nas właśnie sygnał” – dodał.

Była to już czwarta rozprawa, podczas której 85-letni Jaruzelski odczytywał wyjaśnienia z grubego pliku kartek. Będzie to kontynuował 28 października.

Ówczesny I sekretarz PZPR, premier PRL, szef MON i Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego jest oskarżony o kierowanie “związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw” – za co grozi do 10 lat więzienia. Drugi zarzut to podżeganie Rady Państwa do przekroczenia jej uprawnień przez uchwalenie dekretów o stanie wojennym wbrew konstytucji PRL – bo podczas trwania sesji Sejmu. Nie przyznaje się on do zarzutów.

W kwietniu 2007 r. pion śledczy IPN w Katowicach skierował akt oskarżenia wobec 9 osób – członków władz PRL, członków utworzonej w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. WRON oraz Rady Państwa PRL (która formalnie wprowadziła stan wojenny). Główni oskarżeni to Jaruzelski, 82-letni gen. Czesław Kiszczak – członek WRON i ówczesny szef MSW oraz 80-letni Stanisław Kania, były już wtedy I sekretarz KC PZPR. 12 września ruszył proces siedmiu osób. Nie przeszkodziła temu nieobecność Kiszczaka, który nie stawia się na rozprawy tłumacząc się złym zdrowiem; sąd uznaje jego nieobecności za nieusprawiedliwione. Sąd zarządził zarazem jego badania lekarskie; maja się odbyć 29 października.

INTERIA.PL

Dodaj komentarz

Nie chce grać w Anglii

Manchester United oraz Arsenal i Tottenham Londyn będą musiały obejść się smakiem. Miguel Veloso – młody, utalentowany pomocnik Sportingu Lizbona – kategorycznie wykluczył możliwość przenosin do Premier League.

Na łamach portugalskiej prasy Veloso powiedział: – Podpisałem kontrakt ważny do 2013 roku i zamierzam go wypełnić.

To zła wiadomość dla wymienionych wyżej klubów. Zarówno Arsenal, Manchester, jak i Tottenham już od dłuższego czasu interesowały się wycenianym na 16 milionów funtów 22-letnim pomocnikiem. – Wiem, że gram dla bardzo dobrego klubu. Jestem za to wdzięczny Sportingowi. To prawda, że latem mogłem uciec do Anglii, ale zapewniam, że od tej pory będę dawał z siebie wszystko tylko dla Sportingu – powiedział siedmiokrotny reprezentant Portugalii.

interia.pl

Dodaj komentarz

Policja szuka dzieci ojca-gwałciciela

Policja ma już dokumentację ze szpitali, w których gwałcona przez ojca kobieta urodziła dwoje dzieci ? dowiedział się reporter radia RMF FM. Jak powiedział dziennikarzom radia Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji, funkcjonariuszom nie udało się jeszcze ustalić, co stało się z dziećmi 21-latki.

Te dzieci zostały pozostawione w szpitalach. One albo trafiły do domów dziecka, albo zostały adoptowane – powiedział Sokołowski. Rzecznik KGP zaznaczył, że funkcjonariusze starają się teraz dotrzeć do dzieci młodej kobiety. Prawdopodobnie zostaną zarządzone badania DNA, aby potwierdzić, czy ojciec 21-latki rzeczywiście jest jednocześnie ojcem jej dzieci.

Czy matka gwałconej kobiety odpowie przed sądem za to, że nic nie mówiła wcześniej policji? O tym zdecyduje sąd. Ona sama w relacjach medialnych mówi, że wiedziała i była zastraszana. Czy ten strach był na tyle duży, że można go w jakiś sposób usprawiedliwiać? O tym będzie decydował sąd – stwierdził Mariusz Sokołowski. Funkcjonariusz zaznaczył, że o tej sprawie wiedziało znacznie więcej osób: To milczenie, które było wokół tej dziewczyny, było czymś przerażającym. Przez tyle lat dochodziło do takiej tragedii.
Ojciec 21-latki usłyszał już zarzuty. Są to zarzuty wielokrotnego doprowadzenia córki z użyciem gróźb i przemocy do obcowania płciowego. Część z tych gwałtów miała miejsce jeszcze przed ukończeniem przez dziewczynę 15 lat. Kolejne zarzuty dotyczą m.in. gróźb karalnych i bezpodstawnego pozbawienia wolności – powiedział rzecznik KGP. Ponieważ część zarzutów nakłada się na siebie, o wysokości kary zdecyduje sąd. Czeka nas jeszcze długi proces dowodowy – zaznaczył Sokołowski.

Rodzinny dramat rozgrywał się we wsi Grodzisk pod Siemiatyczami na Podlasiu. Rodzina przeprowadziła się tam dwa lata temu. Oni przyjechali prawie z samego Wrocławia. Przyjechali w taką dziurę na Podlasie? Trzeba było się zastanowić, dlaczego przyjechali – usłyszał od sąsiadów reporter radia RMF FM Krzysztof Kot.

Młoda kobieta zgłosiła się na policję w ubiegły wtorek. Od razu rozpoczęto poszukiwania mężczyzny. Policja obawiała się, że 45-latek może zbiec za granicach. Okazało się, że mężczyzna ukrywa się w Siedlcach i planuje wyjazd do Włoch. W miniony piątek siedleccy funkcjonariusze zatrzymali go w pobliżu dworca PKP.

interia.pl

Dodaj komentarz

Smuda o kadrze: To był bigos

Reprezentacja Polski zawiodła na całej linii w towarzyskim spotkaniu z Ukrainą (0:1). Zniesmaczony postawą biało-czerwonych jest także trener poznańskiego Lecha Franciszek Smuda.

“Muszę powiedzieć, że wcale nie był to przyjemnie spędzony czas” – mówi w rozmowie z “Przeglądem Sportowym” trener Smuda zapytany o to, czy oglądał spotkanie kadry.

Szkoleniowca Lecha zmartwił styl, jaki zaprezentowali podopieczni Leo Beenhakkera. Grę Polaków określił jednym słowem: “bigos”.”Tak nazywam sytuację, w której na boisku panuje taktyczny bałagan. Graliśmy jakimś dziwnym systemem, który nijak nie pasował do tego, co Leo Beenhakker lansował do tej pory” – tłumaczy Smuda.

INTERIA.pl

Dodaj komentarz

Boruc wyleciał z reprezentacji!

Leo Beenhakker wyrzucił z reprezentacji Polski trzech piłkarzy, w tym najlepszego bramkarza Artura Boruca! Taką informację podał TVN 24, powołując się na Futbol.pl. Sprawę potwierdza rzecznik PZPN-u Zbigniew Koźmiński.

Beenhakker skreślił Boruca, a także Dariusza Dudkę i Radosława Majewskiego. Mieli podpaść udziałem w imprezie alkoholowej po meczu z Ukrainą we Lwowie.

Boruc to bohater Euro 2008 i Celticu Glasgow. We wczorajszym meczu we Lwowie nie zagrał, gdyż Leo chciał dać szansę Łukaszowi Fabiańskiemu. Wystąpili za to Dudka i Majewski (wszedł w dobrej połowie). Obaj zaprezentowali się z dobrej strony na boisku.Skontaktowaliśmy się w sprawie Boruca i reszty z szefem PZPN-u Michałem Listkiewiczem. – Nie wiem nic na ten temat. Przebywam w Katowicach, nie słyszałem nic o wybrykach piłkarzy po meczu z Ukrainą – powiedział nam prezes Listkiewicz.

Kilka godzin wcześniej, jego rzecznik, a zarazem członek prezydium zarządu PZPN Zbigniew Koźmiński powiedział portalowi Futbol.pl: – Boruc, Dudka i Majewski wzięli udział w libacji alkoholowej z dziennikarzami. Z tego powodu zostali wykluczeni z kadry.

Gdy z Koźmińskim skontaktowaliśmy się tuż po godz. 16 nie był już tak zdecydowany. – Libacja z udziałem kadrowiczów? Nic na ten temat nie powiem. Proszę zadzwonić później.

Artur Boruc dotychczas nie był oskarżany o tzw. “balowanie”. Owszem, to niepokorny i momentami ekscentryczny zawodnik. Potrafił chociażby pokazać znak krzyża protestantom – kibicom Glasgow Rangers.

Z kolei Dariusz Dudka był już raz w poważniejszych tarapatach, które omal nie przekreśliły jego piłkarskiej kariery. W maju 2003 roku, gdy przechodził rehabilitację kontuzjowanej nogi w Szczecinie, potrącił śmiertelnie pieszego. Ówczesny zawodnik Amiki Wronki był pod wpływem alkoholu (dzień wcześniej wypił z kolegą kilka piw), ale nie został skazany, gdyż do wypadku doszło z winy pieszego.
INTERIA.pl

Dodaj komentarz