Posts Tagged finanse

Wzrosty na giełdzie w oczekiwaniu na prezydenta

Wtorkowa sesja na giełdzie nowojorskiej zakończyła się zdecydowanymi wzrostami w oczekiwaniu na nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych.

W chwili zamknięcia sesji na Wall Street, wyniki wyborów nie były jeszcze znane. Indeks największych korporacji przemysłowych Dow Jones zyskał 305,45 pkt (3,28 proc.) i zakończył dzień na poziomie 9.625,28 pkt – najwyższym od 4 tygodni.

Indeks firm technologicznych Nasdaq zyskał zaś 53,79 pkt (3,12 proc.) i wzrósł do 1.780,12 pkt.

Szerszy wskaźnik Standard & Poor’s 500 wzrósł o 39,45 pkt (4,08 proc.) do 1005,75 pkt.

Indeks małych firm Russell 2000 wzrósł o 7,47 pkt (1,39 proc.) do 545,97 pkt.

interia.pl

Dodaj komentarz

Po ile wymienią nam złotego?

Polska może wejść do strefy euro po kursie 3,4-3,5 zł za euro – szacuje ekonomista dr Ryszard Petru.

Zdaniem wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, obecny kurs złotego (3,63 zł/euro ) jest bliższy temu, który byłby korzystny dla gospodarki przy wejściu do strefy euro. “Taki kurs dawałby dobre szanse na eksport do krajów Unii Europejskiej, a także na eksport w skali globalnej naszych produktów” – powiedział w środę dziennikarzom Pawlak. “Przy obecnej zmienności na rynkach finansowych nie jesteśmy w stanie cokolwiek powiedzieć na temat kursów. Trzeba przyjąć, że do ERM2 wejdziemy po kursie mocniejszym z punktu widzenia euro, moim zdaniem, 3,4-3,5 zł za euro, a potem w ramach tego systemu złoty będzie umacniał się do 3,1-3,2 zł za euro” – szacuje Petru.

“Trzeba mieć świadomość, że wraz z upływem czasu, w wyniku zawirowań na rynkach światowych, złotówka będzie się umacniała. M.in. dlatego, że mamy znacznie większą wydajność niż w krajach Unii Europejskiej” – powiedział ekonomista. “Politycy wypowiadając się na temat właściwego kursu, po którym Polska mogłaby wejść do strefy euro, muszą brać pod uwagę zarówno eksporterów, jak i importerów. Należy uwzględnić również tych, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich” – dodał.est jeszcze za wcześnie, by ustalać kurs złotego, przy którym Polska będzie wchodziła do strefy euro – powiedziała w środę ekonomistka PKPP Lewiatan Małgorzata Krzysztoszek. “W latach 2011-2012 warunki gospodarcze będą inne niż obecnie i dlatego bardzo trudno jest definiować ten poziom dzisiaj” – powiedziała.

W środę wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak powiedział dziennikarzom, że obecny kurs złotego (3,63 zł/euro średni kurs NBP ) jest bliższy temu, który byłby korzystny dla gospodarki przy wejściu do strefy euro. Zdaniem Krzysztoszek, wicepremier nie wskazał kursu, przy którym powinniśmy wchodzić do euro, a jedynie stwierdził, że dla eksporterów korzystniejszy byłby słabszy, niż mocniejszy, kurs złotego względem euro. “Taki kurs dawałby większe szanse na eksport do krajów UE, a także na eksport w skali globalnej naszych produktów” – dodał Pawlak.

Z powodu bardzo dużej zmienności rynku walutowego, na razie jest za wcześnie, aby mówić o kursie, po jakim Polska mogłaby wejść do strefy euro – uważa ekonomista Deutsche Banku Arkadiusz Krześniak.

“Wydaje się, że kursy sprzed kilku miesięcy w obecnych warunkach rynkowych nie są kursami równowagi” – powiedział Krześniak. Zdaniem wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, obecny kurs złotego (3,63 zł/euro wg średniego kursu NBP) jest bliższy temu, który byłby korzystny dla gospodarki przy wejściu do strefy euro. “Taki kurs dawałby dobre szanse na eksport do krajów Unii Europejskiej, a także na eksport w skali globalnej naszych produktów” – powiedział w środę dziennikarzom Pawlak.

Krześniak prognozuje jednak, że kurs po którym nasz kraj mógłby wejść do strefy euro, to 3,4-3,5 zł za euro.

“Nadchodzące kwartały powinny przynieść więcej informacji na temat tego, jaki powinien być kurs wejścia do strefy euro. W obecnej sytuacji, kiedy Polska nie jest jeszcze w systemie ERM2, prognozowanie konkretnych poziomów jest utrudnione” – powiedział.

Jego zdaniem, “odnośnikiem dla parytetu wymiany będzie na pewno centralny parytet w ERM2″.

Główny ekonomista Business Centre Club, prof. Stanisław Gomułka uważa, że aby w 2010 r. Polska mogła spełnić kryteria związane z wprowadzeniem euro, może być konieczne podniesienie podatków. “Ktokolwiek będzie premierem, ktokolwiek będzie sprawował rządy, to myślę, że będzie zabiegał o to, żeby jednak spełnić w 2010 r. kryteria z Maastricht” – podkreślił Gomułka podczas środowego spotkania z dziennikarzami.

Dlatego – jak ocenił profesor – rząd użyje wszystkich środków, w tym także ewentualnego podniesienia podatków, by zostały spełnione kryteria z Maastricht. Kryteria z Maastricht stanowią, że inflacja nie może być wyższa niż 1,5 pkt proc. od średniej stopy inflacji w trzech krajach UE, gdzie inflacja była najniższa.

Długoterminowe stopy procentowe nie mogą przekraczać więcej niż o 2 pkt proc. średniej stóp procentowych w trzech krajach UE o najniższej inflacji. Ponadto dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB, a deficyt budżetowy – 3 proc. PKB. Moment wejścia do strefy euro poprzedza uczestnictwo w mechanizmie ERM2, gdy przez dwa lata dana waluta jest już związana z euro, a jej kurs może się wahać w stosunku do euro tylko o plus/minus 15 proc.

interia.pl

Dodaj komentarz

Polska przystąpi do EMU 1 stycznia 2012 r.

We wtorek Rada Ministrów przyjęła mapę drogową wejścia Polski do strefy euro – poinformował premier Donald Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu.

Postanowiliśmy zachować ten ambitny kalendarz przygotowania Polski do końca 2011 roku – powiedział. Harmonogram zakłada, że Polska przystąpi do EMU 1 stycznia 2012 r. “Chcemy zachować ambitny kalendarz przygotowania Polski (do przyjęcia euro – PAP) do końca 2011 roku. Zdajemy sobie sprawę, że będzie potrzebna współpraca z opozycją, po to, aby zmienić konstytucję. Będziemy przekonywali także pana prezydenta, aby stał się patronem tego przedsięwzięcia” – powiedział szef rządu. “Intencją rządu jest, aby w 2011 r. Polska spełniała nominalne kryteria konwergencji.

Pozwoli to, po wydaniu przez Komisję Europejską pozytywnej opinii dotyczącej wejścia Polski do strefy euro i uchyleniu derogacji przez Radę ECOFIN, na przyjęcie przez nasz kraj wspólnej waluty europejskiej 1 stycznia 2012 r.” – czytamy w komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu. Według CIR, przyjęcie przez Polskę euro przyczyni się “do zwiększenia napływu inwestycji bezpośrednich oraz łatwiejszego dostępu polskich przedsiębiorstw do głębokiego rynku kapitałowego Wspólnoty”. Przed zmianą lokalnej waluty na euro każdy kraj musi spełnić tzw. kryteria z Maastricht. Inflacja nie może być wyższa niż 1,5 pkt proc. od średniej stopy inflacji w trzech krajach UE, gdzie inflacja była najniższa. Długoterminowe stopy procentowe nie mogą przekraczać więcej niż o 2 pkt proc. średniej stóp procentowych w trzech krajach UE o najniższej inflacji. Ponadto dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB, a deficyt budżetowy – 3 proc. PKB.

Moment wejścia do strefy euro poprzedza uczestnictwo w mechanizmie ERM2, gdy przez dwa lata dana waluta jest już związana z euro, a jej kurs może się wahać w stosunku do euro tylko o plus/minus 15 proc. Premier podkreślił, że sytuacja finansowa Polski nie wymaga “radykalnych, drastycznych i nerwowych ruchów” w przeciwieństwie do niektórych państw regionu i świata. “Chcemy podejmować decyzje adekwatne do stanu rzeczy” – powiedział. Do takich działań zaliczył przyjęty we wtorek przez rząd projekt ustawy, który wprowadza mechanizmy wsparcia dla instytucji finansowych w taki sposób, aby ich płynność nie była zagrożona. “To co jest zawarte w projekcie (ustawy o udzielaniu przez Skarb Państwa wsparcia instytucjom finansowym – PAP) to gwarancje depozytów międzybankowych na zasadach odpłatnych, bliskich komercyjnym sprzed kryzysu” – wyjaśnił obecny na konferencji minister finansów Jacek Rostowski. “Gwarancje będą mogły być udzielane tylko bezpiecznym i silnym kapitałowo bankom i nie będą pełne. (…) Przygotowujemy się na ewentualną konieczność używania tych instrumentów” – dodał szef resortu finansów. Według CIR, Skarb Państwa będzie mógł udzielić wsparcia zagrożonym utratą płynności bankom, funduszom inwestycyjnym lub ubezpieczycielom mającym siedzibę w Polsce.

“Wsparcie może być udzielane m.in. w formie gwarancji Skarbu Państwa, pożyczek skarbowych papierów wartościowych, sprzedaży skarbowych papierów wartościowych z odroczonym terminem płatności lub rozłożeniem płatności na raty” – czytamy w komunikacie CIR. “Zgodnie z projektem Skarb Państwa będzie mógł udzielić gwarancji spłaty przez banki kredytu refinansowego zaciągniętego w Narodowym Banku Polskim, aby nie straciły one płynności” – dodano w komunikacie. Z projektu ustawy wynika, że gwarancja może być udzielana do 50 proc. pozostającej do spłaty kwoty kredytu refinansowego. “Skarb Państwa mógłby też udzielić gwarancji spłaty kredytu oraz linii kredytowych, przyznanych przez banki innym bankom, aby utrzymały one płynność” – czytamy w komunikacie CIR. Decyzje o wsparciu będzie podejmował minister finansów po zasięgnięciu opinii szefa Komisji Nadzoru Finansowego oraz prezesa NBP.

interia.pl

Dodaj komentarz

Gazociąg: Za astronomiczne koszty zapłacą klienci

Obecny kryzys finansowy na świecie jeszcze mocniej postawił pod znakiem zapytania ekonomiczny sens inwestowania w rosyjsko-niemiecki gazociąg pod Bałtykiem – pisze w “Gazecie Wyborczej” Andrzej Kublik.

Budowa się opóźnia, a trasa jest ciągle zmieniana, bo protestują Szwedzi i Finowie. Obawiają się, że inwestycja spowoduje szkody ekologiczne na Bałtyku.

Tymczasem przez trzy lata projektowania koszty gazociągu już się podwoiły i sięgają 14 mld dol. To tylko przymiarki, bo pełnego rachunku za wszystkie instalacje Nord Stream nie ujawniono. Za astronomiczne koszty podmorskiej rury klienci w UE zapłacą wyższymi rachunkami za gaz.Zdaniem publicysty, jest jeszcze czas, by wycofać się z tego projektu. Budowa nowego gazociągu z Rosji do Europy będzie tańsza i mniej ryzykowna dla środowiska, jeżeli ułoży się go na lądzie zamiast pod dnem Bałtyku. – Taką propozycję od trzech lat zgłaszają kolejne polskie rządy – akcentuje w “Gazecie Wyborczej” Andrzej Kublik.

interia.pl

Dodaj komentarz

Kryzys finansowy ocali Wielką Brytanię?

Globalny kryzys finansowy, który dotknął też Wielką Brytanię, może mieć w pewnym sensie pozytywne skutki dla tego państwa. Chociaż na pewno część Szkotów uważa inaczej…

Co przyniósł Brytyjczykom “credit crunch” – kryzys finansowy, o którym codziennie jest głośno w każdych wiadomościach, na czołówkach gazet czy w codziennych rozmowach? Oczywiście – wzrost cen, wyższe rachunki za prąd czy gaz, groźbę rosnącego bezrobocia… Wszystko to sprawia, że przeciętny Brytyjczyk, przyzwyczajony do dobrobytu codziennego życia – bo ostatni finansowy dołek Wyspy przechodziły przecież na początku lat dziewięćdziesiątych – może poczuć się zestresowany.

Na pewno będzie jeszcze bardziej zestresowany, kiedy będzie Szkotem, marzącym o niepodległym państwie. Bo wiele wskazuje na to, że Szkocja musi na razie chyba odłożyć na półkę plany swej niepodległości.

Co prawda jeden z najsłynniejszych synów szkockiej ziemi, Sean Connery zapewnił, że wierzy święcie, iż jeszcze za jego życia Szkocja odzyska niepodległość utraconą w 1707 roku. Wielki aktor ma 77 lat i trudno mu w tym momencie odmówić wielkiego optymizmu. Bo chociaż lider rządzącej w Edynburgu Szkockiej Partii Narodowej Alex Salmond zapowiada, że referendum niepodległościowe przeprowadzone zostanie w 2010 roku, to jednak życie zaczyna pisać inny scenariusz dla kraju bitnych górali. Piękne plany zaczyna bowiem burzyć kryzys finansów. A ciosem w serce dla szkockiego snu o niepodległości jest to, co stało się z symbolami szkockiej bankowości – Royal Bank of Scotland upadłby z wielkim hukiem, gdyby nie finansowa pomoc rządu w Londynie, który wstrzyknął w RBS miliardy funtów pochodzące z podatków wszystkich Brytyjczyków. Przypomniał o tym niedawno na łamach “The Times” publicysta tej gazety Magnus Linklater, zauważając, że w ten właśnie sposób zawalił się jeden z dwóch fundamentów planu szkockiej niepodległości – silny i stabilny system bankowy.

Drugi również chwieje się niepokojąco. Szkoci, marząc o niepodległości, planowali, że w krótkim czasie osiągną podobnie mocną sytuacje ekonomiczną co Norwegia – źródłem dobrobytu miałaby być ropa z Morza Północnego – ale w sytuacji, gdy globalnej gospodarce grozi recesja, trudno liczyć na wysokie ceny ropy na światowych rynkach. W takiej sytuacji Szkocji jako niepodległemu państwu bardziej zagrażałaby wizja bankrutującej Islandii niż całkiem nieźle prosperującej – dzięki zgromadzonemu przez dekady kapitałowi – Norwegii.

Obserwatorzy uważają jednak, że przeciętny Szkot zadowolony jest z tego poziomu autonomii, jaki ma ich kraj w teraz – własny rząd, parlament, niezależność w wielu sprawach od Londynu, możliwość zmieniania wysokości podatków – a być może pragnąłby jedynie jeszcze więcej samorządności. Pytanie: jaka byłaby decyzja, kiedy kolejne powiększenie samorządności oznaczałoby krok w niepodległość? “Cudowny lek” na wszelkie kłopoty mógłby okazać się zabójczą trucizną, a zerwanie wszelkich związków z Koroną, po to, by z czasem budować na nowo chociażby relacje gospodarcze, mogłoby się okazać zadaniem ponad miarę.

Wielu komentatorów uważa więc, że hasła o szkockiej niepodległości są wykorzystywane cynicznie przez polityków tylko po to, by zbudować swą popularność i sięgnąć po władzę. Żeby było ciekawej, niezrażony niczym Salmond odpowiedział polemicznym tekstem na zarzuty w “Timesie”, uznając wszelkie przedstawione zagrożenia dla planów szkockiej niepodległości jako unionistyczne ataki, pozbawione realnych podstaw, a służące jedynie wzbudzaniu lęków. Cały czas wierzy, że przed Szkocją rysuje się droga drugiej Norwegii.

Czas pokaże, w co uwierzy szkockie społeczeństwo.

interia.pl

Dodaj komentarz

Balcerowicz lekiem na kryzys

Prof. Leszek Balcerowicz został zgłoszony do unijnej grupy roboczej wysokiego szczebla, która ma pomóc Komisji Europejskiej w znalezieniu propozycji w odpowiedzi na kryzys finansowy.

Poinformował o tym w wywiadzie dla TVN24 minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Z jego wypowiedzi wynika, że Polska została zapytana przez unijnych partnerów czy jest gotowa poprzeć kandydaturę Balcerowicza, jako wybitnego eksperta w sferze finansów.

“Są to dopiero bardzo wstępne sondażowe rozmowy. Prawdopodobnie nie wypowiedział się jeszcze sam zainteresowany” – powiedziały w czwartek PAP polskie źródła dyplomatyczne.

Pomysł powołania grupy zgłosił w minionym tygodniu przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. Grupa ma do początku przyszłego roku przedstawić propozycje rozwiązań, które zapobiegną powtórzeniu w przyszłości takich kryzysów.

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy powiedział w środę na zakończenie pierwszego dnia unijnego szczytu, że UE jest zdecydowana odpowiedzieć na światowy kryzys finansowy nie tylko doraźnymi środkami, ale inicjując przebudowę światowego systemu finansowego.

INTERIA.PL

Dodaj komentarz

MG:Uderzą w złotego

niżką do 3,24 zł względem euro zareagował kurs naszej waluty na wypowiedzi wicepremiera Waldemara Pawlaka dotyczące tego, że jest dobry czas, by zacząć rozmawiać o wykorzystaniu mechanizmów pozwalających ograniczyć aprecjację złotego.

Analitycy twierdzą jednak, że słowa Waldemara Pawlaka są raczej pretekstem, który trafił na podatny grunt, niż bezpośrednią przyczyną wczorajszego osłabienia się złotego. Tym bardziej że to nie pierwsze tego typu wypowiedzi wicepremiera. A podatny grunt to trudna do przebicia cena euro na poziomie 3,20 proc., co skutkuje wyzbywaniem się złotych z portfeli przez tych, którzy spekulacyjnie kupowali je jeszcze miesiąc temu. To także powrót inwestorów do dolara na świecie i jednoczesny odwrót od rynków wschodzących, na których widzą spowolnienie gospodarcze – to z kolei skutkuje osłabianiem się większości walut w naszym regionie. Tym samym część ekspertów przyznaje, że ostatnie dni wzrostu kursu EUR/PLN i USD/PLN to zapowiedź odwrócenia trwającego od kilkunastu miesięcy trendu aprecjacji złotego.

Parkiet

Dodaj komentarz

KGHM jak … General Electric

Pojawiają się szczątkowe informacje o obszarach, w które zamierza inwestować KGHM. Jedną z nich jest energetyka, przy czym nowość polega na tym, że tym razem ma to być energetyka jądrowa (modny ostatnio temat).

Drugim obszarem, którym może się zainteresować, KGHM jest własne TFI, do którego miedziowy koncern miałby wnieść spółki spoza głównego biznesu. W przypadku KGHM niemal każdy nowy zarząd chce wnieść co. oryginalnego. Tym razem ma to być energetyka jądrowa. Inwestycje w sektor energetyczny ma sens (o ile chodzi o dostęp do energii) i w przypadku KGHM byłby to już czwarty pomysł po budowie elektrowni gazowej z PGNiG, elektrowni węglowej z Tauronem i inwestycji w PAK.

Z pewnością jest to dobry kierunek dla spółki, która jest dużym odbiorcą energii, a dodatkowo wejście w energetykę może być dobrym pomysłem na przyszłość. Z kolei utworzenie TFI ma mniejszy sens, gdyż, je.li chodzi o wniesienie spółek zależnych, to tańszym rozwiązaniem byłoby skorzystanie z istniejącego podmiotu, który mógłby założyć specjalny fundusz zamknięty. Osoba związana z KGHM powiedziała, że spółka powinna być .. jak General Electric, który z powodzeniem działa w różnych branżach.. Pomysł jak najbardziej dobry, ale . były już dwie spółki, które miały takie ambicje. I żadnej już nie ma na giełdzie . (M. Sójka)

DM PKO BP

Dodaj komentarz

NEWCONNECT:Na NewConnect – kandydaci na bankrutów

Na NewConnect w raportach za I półrocze 27 z 61 spółek notowanych na rynku alternatywnym pokazało stratę. Wyniki 24 z nich były gorsze niż przed rokiem. Pojawili się pierwsi kandydaci na bankrutów.

Łączny zysk 59 spółek, które podały wyniki za pierwszą połowę tego roku, to 12 mln zł. Ich wartość rynkowa jest 100 razy większa. Dotychczas raporty za I półrocze 2008 r. opublikowało 59 z 61 spółek notowanych na NewConnect. Pod kreską jest 27 z nich. Równocześnie po sześciu miesiącach wynik netto 24 firm z rynku alternatywnego był gorszy niż przed rokiem.

Poprawiają się za to przychody. Widać jednak, że mimo zastrzyku kapitału w postaci gotówki, pozyskanej w ofertach prywatnych, spora część firm ma problemy z poprawą rentowności.

Łączny zysk wyższy od strat

Od momentu utworzenia rynku NewConnect w sierpniu 2007 r. firmy tam notowane pozyskały w ofertach prywatnych około 280 mln zł. Te z nich, które były pod kreską, przez pół roku straciły w sumie ponad 20 mln zł. Zsumowane zyski pozostałych sięgnęły 32 mln zł.

Łączny zysk netto 45 spółek, które podały wyniki za I półrocze bieżącego i ubiegłego roku, wyniósł 12,8 mln zł i był o połowę niższy od zsumowanego wyniku tych przedsiębiorstw za I półrocze 2007 r. To jednak przede wszystkim efekt wysokiego zysku, który na początku 2007 r. osiągnął Technopark2, sprzedając jedną ze swoich nieruchomości. Łączna sprzedaż wyniosła 340 mln zł i była o połowę wyższa niż przed rokiem. Jednak aż 10 spółek (w tym dwa start-upy – Aton i Euroimplant) odnotowały spadek przychodów.

Najwięcej zarabiają finansowi

Relatywnie najlepsze wyniki osiągają bardzo licznie reprezentowane na NewConnect firmy z branży finansowej i inwestycyjnej oraz niektóre spółki produkcyjne. Przyzwoitym, choć gorszym niż przed rokiem, wynikiem pochwaliło się Centrum Klima.

Trzycyfrową dynamikę wzrostu zysku netto pokazały MW Trade, Fast Finance, Blue Tax Group, Pragma Inkaso i Wrocławski Dom Maklerski. Jednak wynik netto trzech ostatnich spółek poprawiły jednorazowe operacje finansowe. W przypadku WDM taki niegotówkowy zysk w wysokości 5,8 mln zł pomógł spółce uniknąć straty.

Kiedy pierwsza upadłość?

Przed uruchomieniem NewConnect władze giełdy ostrzegały, że jest to rynek bardzo ryzykowny dla inwestorów i podkreślały, iż upadłości notowanych tam przedsiębiorstw będą zdarzać się znacznie częściej niż na rynku głównym.

Na NewConnect pojawiła się już pierwsza firma, która ma ujemne kapitały własne. Chodzi o Virtual Vision, spółkę specjalizującą się w animacjach komputerowych. Jej aktywa netto (aktywa pomniejszone o zobowiązania równe kapitałowi własnemu) na koniec czerwca wynosiły -0,3 mln zł. Podmiotów, które w szybkim tempie przejadają kapitał, jest więcej. Aktywa netto własne trzech innych nie przekraczają miliona złotych. Dwa (Epigon i Viaguara) są zresztą w trakcie emisji z prawem poboru. Ofertę przeprowadza też firma inwestycyjna Veno, która również nie narzeka na nadmiar gotówki w kasie. Z pozostałych spółek zwracają też uwagę wysokie, w relacji do aktywów netto, straty Doradców24 i Positive Advisory (w obu przypadkach utrata około 1/3 kapitałów własnych), ECM oraz Inteliwise (strata sięga 25 proc. początkowych kapitałów własnych).

PEŁNA STRONA O - NewConnect!

Wyniki bez audytu

Problemem, który może wyjść na jaw w przyszłości, może być też jakość raportowanych wyników. Zgodnie z przepisami, półroczne dane finansowe firm notowanych na NewConnect nie muszą być badane przez biegłego rewidenta. Na taki krok zdecydowały się jedynie dwie firmy – S4E i Veno. Ta ostatnia wyniki opublikuje w ciągu kilku dni. – Przekazaliśmy nasz raport audytorowi, ponieważ chcemy być wiarygodni wobec inwestorów – mówi Arkadiusz Kuich, prezes Veno.

komentarz Paweł Puterko

prezes i dyrektor zarządzający PROFESCAPITAL, autoryzowanego doradcy na rynku NewConnect

Nowy rynek potrzebuje jeszcze trochę czasu.

Rynek NewConnect będzie jeszcze potrzebował trochę czasu, zanim w pełni dojrzeje. To samo dotyczy spółek już notowanych na tym rynku. Wszelkie statystyki i wyniki są obecnie mniej istotne. Wiadomo, że firmy te pozyskały niedawno pieniądze z ofert zamkniętych, które są obecnie inwestowane. Minie jeszcze kilka kwartałów, zanim w wynikach przedsiębiorstw będą widoczne efekty tych inwestycji. Pod tym względem inwestorzy powinni uzbroić się jeszcze w cierpliwość. Należy też pamiętać, że rynek NewConnect powstał dla przedsiębiorstw innowacyjnych, reprezentujących nowe technologie. Takie firmy, jak np. Aton HT, Index Copernicus czy Nicolas Games potrzebują jeszcze czasu, aby w pełni zaprezentować swój potencjał. Ich sukces rynkowy będzie oznaczał sukces całego rynku i idei NewConnect. Z drugiej strony, analiza wyników jest ważna. Zgadzam się, że będziemy świadkami również i bankructw.

INTERIA.PL

Dodaj komentarz

Kolejna zmowa budowlana?

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczęła postępowanie antymonopolowe w trakcie którego sprawdzi, czy Kreisel Technika Budowlana zawarł ze swoimi dystrybutorami porozumienie ograniczające konkurencję.

Spółka Kreisel jest jednym z największych producentów chemii budowlanej w Polsce. Zajmuje się m.in. produkcją klejów do glazury i gresu, tynków a także zapraw murarskich. Wątpliwości Urzędu budzą umowy zawierane przez spółkę z jej dystrybutorami.

W toku postępowania antymonopolowego Urząd zbada, czy w podpisywanych umowach Kreisel zobowiązywał swoich kontrahentów do przestrzegania ustalonych minimalnych cen odsprzedaży hurtowej produktów spółki. Jak wynika z informacji zebranych przez Urząd w toku postępowania wyjaśniającego, sprzedaż towarów w cenie niższej niż ustalona w umowie wymagała pisemnej akceptacji spółki Kreisel.

Wspólne ustalanie cen jest jednym z najpoważniejszych naruszeń prawa antymonopolowego. Negatywne konsekwencje niedozwolonych porozumień zawieranych przez przedsiębiorców mają również wpływ na sytuację konsumentów ? słabsi uczestnicy rynku tracą bowiem dostęp do zróżnicowanych pod względem cen oraz jakości ofert.

Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów, postępowanie antymonopolowe powinno zakończyć się nie później niż w terminie pięciu miesięcy od dnia jego wszczęcia. W przypadku potwierdzenia zarzutów, Prezes UOKiK może nałożyć na przedsiębiorców kary finansowe w wysokości do 10 proc. ubiegłorocznych przychodów.(innteria.pl)

Dodaj komentarz

Starsze wpisy »