Archiwum dla komputery
listopad 6, 2008 @ 3:02 pm
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane AUDIO CD, branża IT, informatyka, komputery, następca CD, nowe pomysły
Koncern Sony Music Japan chce jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia wprowadzić na japoński rynek 60 albumów muzycznych w formacie Blu-spec CD.
Format ten jest zgodny ze standardem Red Book używanym przez zwykłe płyty CD, dzięki czemu obsłuży go każdy dostępny w handlu odtwarzacz CD. Do masteringu krążków Japończycy używają maszyny wykorzystywanej przy produkcji płyt w formacie Blu-ray. Dzięki temu, że stosowany tu laser ma krótszą długość fal niż ten wykorzystywany w przypadku maszyn do masteringu zwykłych krążków CD, wgłębienia płyt Blu-spec CD są uformowane precyzyjniej.
W praktyce oznacza to, że krążki Blu-spec CD charakteryzują się niższą wartością jittera aniżeli normalne płyty dźwiękowe. W przypadku nieprawidłowo wytłoczonych płyt audio długości wgłębień (pit) i pól (land) odbiegają bowiem od długości wzorcowej, przez co wysoki poziom jittera może spowodować wystąpienie błędów bitowych – w konsekwencji zostanie uruchomiony mechanizm korekcji błędów odtwarzacza CD, a to będzie się wiązało z niższą jakością dźwięków. Krążek Blu-spec CD nie zawiera jednak żadnych dodatkowych danych, więc oferowany przezeń poziom dźwięków nie będzie lepszy od tego odtwarzanego ze zwykłej płyty CD, w przypadku której wartość jittera oscyluje w granicach specyfikacji Red Book. Ewentualne różnice w dźwiękach odtwarzanych z płyty Blu-spec CD i krążka audio CD mogą wynikać z faktu przerobienia nagrania przez inżyniera dźwięku.Każdy ze wspomnianych 60 albumów (głównie z muzyką klasyczną i jazzową) będzie oferowany w cenie 2500 jenów (ok. 19,50 euro), a więc nieco drożej niż zwykłe krążki CD. Format Blu-spec CD daje pewne korzyści producentom płyt, którzy w przypadku braku zleceń na krążki Blu-ray będą mogli nadal korzystać z maszyn do ich masteringu.
Bezpośredni odnośnik
listopad 6, 2008 @ 3:01 pm
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane gadzęty, informatyka, nowinki techniczne, prototyp, usa, USB, USB 3.0, zapowiedzi
Już za niespełna dwa tygodnie zaprezentowana zostanie specyfikacja standardu USB 3.0. W porównaniu do swego poprzednika zapewni możliwość dziesięciokrotnie szybszego przesyłania danych.
17 listopada w kalifornijskim mieście San Jose odbędzie się konferencja SuperSpeed USB Developers Conference. Podczas imprezy zorganizowanej przez USB Implementers Forum zaprezentowana zostanie długo oczekiwana specyfikacja standardu USB 3.0, określanego także mianem SuperSpeed USB. Jest ona zwieńczeniem prac, w których udział brali przedstawiciele takich firm jak Intel, HP, Microsoft, NEC Corporation i Texas Instruments.
USB 3.0 (SuperSpeed) będzie zgodne ze wcześniejszymi wersjami tego standardu. Zapewni możliwość przesyłania danych z prędkością do 4,8 gigabita na sekundę (600 MB/s). Dla przypomnienia warto dodać, że USB 2.0 (Hi-Speed) zapewnia przepustowość na poziomie do 480 megabitów na sekundę (60 MB/s), a dla USB 1.1 (Full Speed) maksymalna prędkość transmisji wynosi 12 megabitów na sekundę (1,5 MB/s).
Z dużej szybkości transmisji oferowanej przez USB 3.0 będzie można korzystać po zastosowaniu nowego okablowania. Składa się ono z przewodów koniecznych dla zachowania zgodności ze starszymi wersjami USB oraz ze światłowodów.
interia.pl
Bezpośredni odnośnik
listopad 6, 2008 @ 2:59 pm
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane handel, kary, piractwo, piractwo komputerowe, policja, precedens, wyrok
Po raz pierwszy w naszym kraju wykonano karę 2 lat pozbawienia wolności za handel nielegalnym oprogramowaniem.
Pierwszą osobą w historii polskiego prawa, która trafi za kratki ze względu na naruszenie prawa w tej kwestii będzie 26-letni obywatel Armenii Tigran T. Był on znany od lat bydgoskiej policji z handlu nielegalnym oprogramowaniem, a także filmami oraz nagraniami muzycznymi. Po raz pierwszy został skazany wyrokiem w 2005 roku. Wówczas wykonanie kary dwóch lat pozbawienia wolności zostało warunkowo zawieszone na trzy lata. Niecały rok później kolejny raz popełnił to samo przestępstwo, wobec czego Sąd Rejonowy w Bydgoszczy skazał go ponownie, postanawiając o odwieszeniu i wykonaniu kary dwóch lat więzienia.- Sprawa Tigrana T. dowodzi, że wyrok w zawieszeniu to nie tylko grożenie palcem. To także realne ryzyko, że kontynuowanie przestępczego procederu prowadzi wprost za kratki. To pierwszy taki przypadek w Polsce, ale można się spodziewać, że nie ostatni – komentuje Bartłomiej Witucki, rzecznik BSA w Polsce.Jak wynika ze statystyk, w 2007 roku, w związku z naruszeniem praw autorskich, wszczęto 41441 postępowań karnych, zaś w 2008 roku stwierdzono popełnienie 82332 przestępstw w zakresie praw własności intelektualnej (prawo autorskie i prawo własności przemysłowej). Handel nielegalnym oprogramowaniem, jak i inne naruszenia majątkowych praw autorskich, podlega odpowiedzialności karnej. W wypadku, gdy tego rodzaju czyny stanowią stałe źródło dochodu albo sprawca organizuje lub kieruje działalnością przestępczą, sąd może orzec karę nawet 5 lat pozbawienia wolności.Poza odpowiedzialnością karną, na podstawie art. 79 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, sprawca musi się liczyć także z odpowiedzialnością cywilną w postaci obowiązku zapłaty pokrzywdzonym twórcom potrójnej wysokości należnego wynagrodzenia. – Zgodnie z polskim prawem autorskim, jeśli ktoś handluje nielegalnym oprogramowaniem o wartości np. 100 tys zł., a z taką co najmniej wartością mamy zwykle do czynienia w wypadku handlu pirackimi płytami, to musi się liczyć z obowiązkiem zapłaty 300 tys. zł” – wyjaśnia Witucki.
interia.pl
Bezpośredni odnośnik
listopad 5, 2008 @ 8:15 am
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane firefox, Mozilla, popularnośc, przeglądarka www, rekord
Firefox cieszy się z rekordowych udziałów w rynku przeglądarek WWW. Z programu Mozilli korzysta już 20 proc. internautów, z kolei Microsoft Internet Explorer nieprzerwanie traci swą popularność.
W lipcu Firefox osiągał rezultat 20 proc. przez kilka dni i okazało się, że taki wynik towarzyszy tej aplikacji już nieustannie. W październiku natomiast firma Net Applications dokonała stosownych pomiarów i okazało się, że Firefox może cieszyć się z wyniku 19,97 proc. We wrześniu było niewiele mniej, bo 19,46 proc.Internet Explorer notuje za to straty. Już dawno pożegnał się z udziałem ponad 80-procentowym i wiele wskazuje na to, że nie będzie się także cieszył z udziału 70-procentowego. Obecnie bowiem z przeglądarki korzysta 71,52 proc. internautów i wynik ten nieubłagalnie spada.
Inne przeglądarki, takie jak Opera czy Safari, powoli acz konsekwentnie polepszają swoje wyniki. Również Google Chrome może pochwalić się wzrostem liczby użytkowników.
interia.pl
Bezpośredni odnośnik
październik 30, 2008 @ 3:37 pm
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane 2009, Atari, Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena, gry, komputery, konsole, konsole nowej generacji, multimedia, młodzież, PC, plany wydawnicze, produkcja, PS3, rozrywka, Starbreeze, X360
Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena zadebiutuje wiosną 2009 roku.
Produkcja zapowiadana pierwotnie jako rozbudowany remake otrzyma ostatecznie całkiem nową kampanię.Jeszcze pod koniec września głośno mówiło się o problemach studia Starbreeze związanych ze znalezieniem wydawcy dla gry Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena. Perypetie utalentowanej ekipy były tym bardziej trudno wytłumaczalne, że premierowa odsłona, Ucieczka z Butcher Bay zebrała niezwykle pozytywne recenzje i wzbudziła wielkie zainteresowanie w światku graczy.
Nie minęło od tamtej pory zbyt wiele czasu, a ta znakomicie zapowiadająca się produkcja znalazła wydawcę – jest nim firma Atari. Co więcej, spółka określiła już termin wydania gry. Assault on Dark Athena zadebiutuje wiosną przyszłego roku na platformach PC, PS3 i X360. “Posiadanie tego tytułu w kalendarzu wydawniczym na rok 2009 jest niezwykle ekscytujące” – cieszył się Phil Harrison, prezes Infogrames Entertainment, spółki patronackiej Atari.
Radość ta nie bierze się z niczego. Marka Chronicles of Riddick cieszy się bowiem dużym uznaniem. Ucieczka z Butcher Bay wydana w 2004 roku przez Vivendi Games jest według portalu Metacritic oceniana średnio na 9 w dziesięciopunktowej skali. To znakomity rezultat, co zaznaczył zresztą sam Harrison. “Pierwsza produkcja z tej serii była kamieniem milowym dla gatunku gier akcji, a niesamowita ekipa Starbreeze tworzy bogatą kontynuację, która w pełni zadowoli zarówno fanów, jak i nowych graczy”.
Assault on Dark Athena był pierwotnie zapowiadany jako rozbudowany remake. W trakcie powstawania tego projektu jego koncepcja uległa jednak zmianom. Jak zapowiada w oficjalnym komunikacie prasowym wydawca tego tytułu, gracze otrzymają zupełnie nową, rozbudowaną kampanię. Oprócz przebudowanych konstrukcji znanych z pierwszej części, klienci mogą spodziewać się również całkowicie nowego rozdziału z życia Riddicka oraz potyczek w trybie sieciowym. Zdaniem przedstawicieli Atari wobec takiego zestawienia po prostu nie można przejść obojętnie.
“Assault on Dark Athena prezentuje zupełnie nową historię, a jednocześnie przedstawia oryginalną wersję Kronik Riddicka szerszej grupie odbiorców” – tłumaczył konstrukcję gry szef produkcji, Ian Stevens. “Jesteśmy niesamowicie podekscytowani myślą o nadchodzących miesiącach, w których zagłębimy się nieco w nowe cechy, jak chociażby dodanie multiplayera!” – dodał.
Czego na pewno można spodziewać się po Assault on Dark Athena? Mrocznego klimatu, wszechobecnej grozy i bezlitosnych działań – zarówno głównego bohatera, któremu głosu udzielił sam Vin Diesel (odtwórca tej roli w filmie w reżyserii Davida Twohy’ego), jak i strażników nie dopuszczających do siebie myśli o ucieczce więźnia.
Swoje odczucia na temat prac nad grą zdradził też dyrektor wykonawczy studia Starbreeze, Johan Kristiansson. “Praca nad Riddickiem to dla nas nadzwyczajne przeżycie. Bardzo entuzjastycznie podchodzimy do kwestii współpracy z firmą Atari, która zapewni te bogate przeżycia związane z rozgrywką posiadaczom konsol nowej generacji. Wraz z tą produkcją doszliśmy do granic możliwości wykorzystania silnika studia Starbreeze dostarczając tym samym obszerną rozgrywkę stworzoną po to, by zachwycać graczy z całego świata. Nie możemy się doczekać, aż projekt ten trafi na półki sklepowe”.
Po takich zapowiedziach apetyt rośnie. Miejmy zatem nadzieję, że ekipa Starbreeze stanie na wysokości zadania i wyprodukuje tytuł co najmniej tak dobry, jak Kroniki Riddicka.
interia.pl
Bezpośredni odnośnik
październik 27, 2008 @ 10:24 am
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane bgC3, Bill Gates, branża IT, Carillon Holdings, informatyka, komputery, microsoft, nowe technologie, software
Bill Gates zakłada firmę bgC3, która będzie się zajmowała koordynowaniem działań byłego szefa Microsoftu.
Współzałożyciel Microsoftu, Bill Gates, zaangażował się w tworzenie nowej firmy. Jak wynika ze zgłoszenia złożonego pod koniec września w amerykańskim Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych, nazywa się ona bgC3 i jest think tankiem.
Według informacji autorów bloga TechFlash i specjalistów od Microsoftu, Todda Bishop i Erica Englemana, firma została założona w marcu 2008 roku pod nazwą Carillon Holdings w Kirkland koło Redmond w stanie Waszyngton. Dziesięć dni po rozstaniu Gatesa z pełnoetatową pracą w Microsofcie pod koniec czerwca firma zmieniła nazwę.Gates nie ma jednak zamiaru tworzyć zwykłej komercyjnej firmy. Przedsiębiorstwo ma się raczej zajmowała koordynowaniem działań byłego szefa firmy z Redmond. Ostatecznie przecież założyciel Microsoftu jest wciąż jeszcze prezesem koncernu software’owego, a poza tym wspólnie ze swoją żoną prowadzi fundację charytatywną, na której teraz zamierza się skoncentrować. Pomysły rozwijane w ramach bg3C mogą przysłużyć się zarówno koncernowi, jaki i Fundacji Billa i Melindy Gatesów – pisze Bishop i Engelman.Litery “bg” w nazwie firmy oznaczają inicjały jej założyciela, “C” – catalyst, czyli katalizator albo akcelerator. Numer 3 oznacza trzecie miejsce po Microsofcie i fundacji. Jak wynika z listu firmy do władz samorządowych w Kirkland, siedziba firmy dysponuje miejscem dla najwyżej 60 osób. Przed bgC3 Gates zakładał inne firmy, takie jak Watermark Estate Management Services LLC, która zajmuje się sprawami jego i jego rodziny, a także Cascade Investments LLC, zajmujące się jego finansami.
interia.pl
Bezpośredni odnośnik
październik 23, 2008 @ 7:55 am
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane gry, komputery osobiste, konsole, konsole nowej generacji, multimedia, nowości, PC, premiera, przecieki, PS2, PS3, rorzywka, seria Need For Speed
Na jednym z holenderskich forów opublikowana została lista wszystkich samochodów dostępnych w grze Need for Speed Undercover. Produkcja EA Games w Europie zadebiutuje 21 listopada.
Pokaźną listę 57 samochodów, jakie mają wystąpić w grze Need for Speed Undercover można odnaleźć na holenderskiej stronie PS3-Sense. Wśród najszybszych i najbardziej widowiskowo wyglądających aut widnieją te dobrze znane z poprzednich odsłon jednej z najsłynniejszych serii wycigowych, jak również nowe modele.
Warto przypomnieć, że – o ile deklaracje twórców znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości – Undercover będzie znacznie lepszy od chłodno przyjętego poprzednika, ProStreet. Przedstawiciele Electronic Arts przyznali jakiś czas temu, że dwunastomiesięczny cykl produkcji był zabójczy dla ekipy stojącej za serią NFS, dlatego zdecydowano się podzielić ją na dwa zespoły pracujące w okresach 24-miesięcznych. Undercover jest pierwszym efektem nowego systemu pracy. Need for Speed Undercover ma zadebiutować na platformach PC, PS2, PS3, PSP, X360, Wii i DS. Planowana data premiery dla rynku amerykańskiego to 18 listopada, zaś dla Europy – 21 listopada.
Poniżej lista samochodów dostępnych w grze:
1. Aston Martin DB9
2. Acura Integra LS
3. Acura RSX
4. Audi RS5
5. Audi S3
6. Audi Le Mans Quattro/R8
7. BMW M6
8. Bugatti Veyron 16.4
9. Cadillac CTS-V
10. Chevrolet Camaro Concept
11. Chevrolet Camaro SS
12. Chevrolet Cobalt SS
13. Chevrolet Chevelle SS
14. Chevrolet Corvette C6
15. Dodge Concept Viper GTS-R
16. Dodge Viper SRT-10 Coupé
17. Ferrari Enzo
18. Ford Escort RS Cosworth
19. Ford GT
20. Ford Mustang GT
21. Ford Shelby GT500
22. Honda S2000
23. Infiniti G35
24. Jaguar XK
25. Jaguar XJ-220
26. Koenigsegg CCX
27. Lamborghini Gallardo Superleggera
28. Lamborghini Murcielago LP640
29. Lexus IS350
30. Lotus Elise
31. Mazda RX-7
32. Mazda RX-8
33. Mazda Mazdaspeed 3
34. Mitsubishi Eclipse GS-T
35. Mitsubishi Lancer EVO 10
36. Mercedes-Benz SLR Mclaren
37. Nissan GT-R Proto
38. Nissan 240 SX
39. Nissan 350Z
40. Nissan Skyline R34
41. Nissan Silvia
42. Opel Speedster
43. Pagani Zonda F
44. Plymouth Hemi Cuda
45. Plymouth Road Runner
46. Pontiac Firebird
47. Pontiac GTO
48. Pontiac Solstice GXP
49. Porsche Cayman S
50. Porsche 911 Turbo
51. Porsche 911 GT2
52. Porsche 911 GT3
53. Porsche Carrera GT
54. Seat Leon Cupra
55. Subaru Impreza WRX STI
56. Toyota Supra
57. Volkswagen Golf GTI
interia.pl
Bezpośredni odnośnik
październik 23, 2008 @ 7:53 am
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane blaszaki, branża IT, gry, gry rpg, informatyka, komputery osobiste, nowinki techniczne, nowości, PC, rozrywka, zapowiedzi
Zakończona kilka godzin temu noc zaowocowała zapowiedzią nowej gry, osadzonej w uniwersum Gwiezdnych Wojen.
Chociaż multum pogłosek i wskazówek nie pozostawiało wielu wątpliwości co do tego, czym będzie tajemniczy projekt BioWare, oficjalna zapowiedź Star Wars: The Old Republic została przyjęta z niekrytym entuzjazmem. W ciągu ostatnich kilku godzin zasoby Internetu wzbogaciły się o sporą dawkę informacji na temat MMO kanadyjskiego studia – warto się im przyjrzeć.
“To był jeden z najgorzej skrywanych sekretów w naszej branży” – powiedział podczas wczorajszej konferencji w San Francisco szef LucasArts, Daryl Rodriguez. Trudno nie przyznać mu racji, gdyż przewidywania przeróżnych źródeł okazały się być jak najbardziej trafne.MMO utrzymane w klimacie mieczy świetlnych i laserowych pistoletów na chwilę obecną zostało potwierdzone jedynie dla PC. Podczas wywiadów z twórcami nie zabrakło oczywiście dociekliwych pytań, dotyczących wersji na konsole, jednak pracownicy zarówno BioWare, jak i koncernu Electronic Arts sprytnie wykręcali się od jednoznacznych odpowiedzi. Frank Gibeau z EA stwierdził, że szanse na Star Wars: The Old Republic dla wielbicieli padów istnieją, podobnie zresztą jak w przypadku Warhammer Online, ale jest jeszcze zbyt wcześnie, aby cokolwiek oficjalnie zapowiadać.
Większość graczy i krytyków patrzy optymistycznie w kierunku nowego projektu BioWare, ale jak zwykle znalazło się też miejsce na narzekania. Twórcom zarzuca się głównie porzucenie ewentualnych prac nad Knights of the Old Republic 3 oraz marnowanie potencjału uniwersum Gwiezdnych Wojen w grze MMO, gdzie elementy cRPG mogą się okazać mało rozwinięte.
Jeśli jednak założymy, że członkowie zespołu odpowiedzialnego za najnowszy projekt mówią tylko i wyłącznie prawdę, lamentujące osoby nie miałyby ani krzty racji. Fabuła ma bowiem stanowić niezwykle ważny element gry. Akcja rozgrywa się trzysta lat po wydarzeniach zaprezentowanych w KotOR i jednocześnie ponad trzy i pół tysiąca lat przed czasami Dartha Vadera, które znamy ze srebrnego ekranu. BioWare szykuje dwie całkowicie różne od siebie kampanie, po jednej dla każdej ze stron konfliktu, czyli naturalnie Republiki i Imperium Sithów. Twórcy starają się ugruntować nas w przekonaniu, że fabuła nie będzie jedynie bezpłciowym dodatkiem, wykonanym dla zasady, ale prawdziwą osią napędową gry. Na razie nie mamy żadnych informacji na temat przykładowych questów, więc nie można wykluczyć ewentualności, że sprowadzą się one w głównej mierze do zabicia pewnej ilości konkretnego rodzaju przeciwników. Miejmy jednak nadzieję, że Kanadyjczycy nie rzucają słówna wiatr i pokażą swój kunszt po raz kolejny – w końcu opracowując fabułę do kolejnych słynnych cRPG jeszcze nie zdarzyło im się zawieść oczekiwań. “Fabuła w Star Wars MMO będzie obszerniejsza, niż w jakiejkolwiek innej grze BioWare” – mówi Daniel Ericson. Trzymamy za słowo.
Centralny element Star Wars: The Old Republic to oczywiście bohater, którym kierujemy. Można wcielić się w Jedi czy Sitha, albo spróbować czegoś ciekawszego, wybierając inną klasę postaci – niestety nie wiemy jeszcze, w czym przyjdzie nam przebierać, ale przechodzenie gry każdą z nich będzie całkowicie innym doświadczeniem. Ważną rolę ma odegrać interakcja gracza z prowadzoną postacią. Twórcy zapewniają, że poprzez szereg trudnych moralnych wyborów między dobrem a złem całkowite zżycie się z nią to tylko kwestia czasu. Podejmowanie takich, a nie innych decyzji ma pozwolić na stworzenie w świecie MMO swojego odpowiednika, który będzie się zachowywał podobnie jak my w prawdziwym życiu. Własne upodobania pokażemy także przy okazji dobierania kompanów NPC.
Twórcy Star Wars: The Old Republic celują w jak największą grupę odbiorców. Gra ma zapewnić sporą dawkę zabawy każdemu – i hardcore’owcowi, dla którego produkcje z gatunku MMO nie mają żadnych tajemnic, i casualowi, który po prostu lubi dźwięk wydawany przez miecze świetlne i chciałby w niedzielne popołudnie trochę się rozerwać przed monitorem. Słynne powiedzenie głosi, że gdy coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, dlatego też na ambicje BioWare w tym segmencie patrzę raczej z umiarkowanym optymizmem. Trzymam za to kciuki w kwestii optymalizacji gry – podobno zabawa ma być możliwa nawet na komputerach o przeciętnej mocy, co z pewnością powinno wpłynąć w przyszłości na liczbę sprzedanych egzemplarzy.
Podczas wczorajszej konferencji przewinęło się również kilka zdań na temat wersji beta. Wiemy jedynie tyle, że takowa zostanie oddana do testów, ale kiedy i w jakiej formie – już nie. Sztab odpowiedzialny za Star Wars: The Old Republic milczy też, gdy jest pytany o przewidywaną datę premiery. “Zależy nam na zrobieniu dobrej gry, data wydania mniej nas obecnie interesuje” – mówi Greg Zeschuk z BioWare. Jeśli wciąż mało Wam informacji, polecamy wywiad z twórcami, jaki przeprowadzili redaktorzy serwisu Gamespot oraz oficjalną stronę gry. Więcej materiałów na GOL już wkrótce.
interia.pl
Bezpośredni odnośnik
wrzesień 3, 2008 @ 6:46 am
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane gadzęty, Google, internet, nowinki, premiery, przeglądarka, przeglądarka internetowa, web, www
ma z Mountain View stworzyła już wiele bardzo ciekawych aplkikacji, które zdobyły uznanie wśród użytkowników. Tym razem, Google pracuje nad przeglądarką internetową.
Google Chrome, bo taką właśnie nazwą ma przyjąć przeglądarka ze stajni Google, ma być przede wszystkim szybka w działaniu, w tym jeśli chodzi o renderowanie skryptów JavaScript, głownie za sprawą silnika webKit – freameworka wykorzystywanego w Safari i iPhone.
Powinna zarazem być elastyczna i nie wykonywać więcej niż jednej rzeczy równocześnie, a także prezentować bardziej inteligentny mechanizm zarządzania pamięcią, z kolei w przypadku wystąpienia awarii, jej pojawienie nie powinno powodować całkowitego zawieszenia przeglądarki.Według Google, wszystkie karty znajdować się będą u góry okna, nie zaś jak ma to miejsce w przypadku Firefoksa, czy Internet Explorera, gdzie umiejscowione są one tuż nad paskiem narzędzi nawigacyjnych.
Wbudowany pasek nawigacji, oferować ma bezpośredni dostęp do najczęściej odwiedzanych witryn, na wzór szybkiego wybierania z Opery. Chrome ma także posiadać wsparcie dla rozwiązania Gears, pozwalającego na pracę z aplikacją bez konieczności aktywnego połączenia z internetem. Ma w niej się również znaleźć tryb prywatności, wraz z mechanizmem walki ze złośliwym oprogramowaniem.
Cały projekt ma być licencjonowany na zasadach Open Source. W chwili obecnej nie wiadomo kiedy pojawi się pierwsza testowa wersja przeglądarki. Firma powinna ją przedstawić już dzisiaj.
interia.pl
Bezpośredni odnośnik
sierpień 13, 2008 @ 8:49 am
· Zamieszczone w kategoriach komputery ·Otagowane gadzęty, komputery, nowości, procesory, rdzenie, szybkosc, technika
W obowiązującym od niedzieli cenniku Intela pojawiło się siedem nowych modeli procesorów przeznaczonych dla komputerów biurkowych i serwerów.
Każdy z nich został wyposażony w podstawkę CPU typu LGA775. Dla komputerów biurkowych opracowano “czterordzeniowce” Core 2 Quad Q9650 (3,0 GHz, 2×6 MB pamięci cache L2, FSB1333, 530 USD) i Q9400 (2,66 GHz, 2×3 MB pamięci cache L2, FSB1333, 266 USD) oraz “dwurdzeniowce” Core 2 Duo E8600 (3,33 GHz, 6 MB pamięci cache L2, FSB1333, 266 USD) i Core 2 Duo E7300 (2,66 GHz, 3 MB pamięci cache L2, FSB1066, 133 USD). Natomiast z myślą o małych serwerach skonstruowano następujące modele Xeona: X3370 (cena i dane techniczne jak w przypadku Core 2 Quad Q9650), X3330 (patrz: Q9400) i E3120 (patrz: Core 2 Duo E8500; droższy o 5 USD).
Core 2 Quad Q9650 to 95-watowy wariant modelu Core 2 Extreme QX9650, który jest znacznie droższy i charakteryzuje się współczynnikiem TDP 130 W. Liderem wśród intelowskich CPU wciąż pozostaje Core 2 Extreme QX9770 z szyną FSB1600 i zegarem 3,2 GHz, ewentualnie jego wariant QX9775 przeznaczony dla platformy Skulltrail. Obniżenie nominalnego poboru mocy procesora Q9650 (bez “X” w nazwie) będzie prawdopodobnie możliwe dzięki modyfikacjom, które mają być uwzględnione w nowej wersji (stepping) CPU.
Przeniesienie modelu Q9650 z obozu Core 2 Extreme do Core 2 Quad spowodowało obniżenie ceny procesora Q9550 z 530 do 316 USD – tym samym kosztuje on obecnie tyle, co układ Q9450. Identyczną cenę mają też nowy procesor Q9400 i nieco wolniejszy (2,5 GHz) układ Q9300, jak również szybszy “dwurdzeniowiec” Core 2 Duo E8600. Jeśli oprogramowanie nie wykorzystuje wielowątkowości czterech rdzeni, wówczas Core 2 Duo E8600 okazuje się najlepszym wyborem.
Najtańszym intelowskim “czterordzeniowcem” dla komputerów biurkowych pozostaje kosztujący 193 dolary i wciąż wytwarzany w technologii 65 nm procesor Core 2 Quad Q6600. Biorąc pod uwagę szybszy i prawdopodobnie tańszy w produkcji 45-nanometrowy Quad Q9300, cena narzucona przez Intela wydaje się zbyt wygórowana. Spekuluje się, że przy użyciu modelu Core 2 Quad Q8200 Intel zamierza wypełnić tę lukę cenową i zaostrzyć rywalizację z czterordzeniowymi Phenomami firmy AMD.
Ani w opublikowanym opisie technicznym, ani w zaktualizowanej specyfikacji nie ma na razie żadnej wzmianki na temat “czterordzeniowców” Q9400 i Q9650. Wygląda więc na to, że nie trafiły one jeszcze na rynki w Europie. Natomiast procesor Core 2 Duo E8600 jest już oferowany przez niektóre sklepy, podobnie zresztą jak model E7300. Ponoć można już także nabyć nową jednostkę Pentium Dual Core E5200, a nawet układ Core 2 Quad Q8200.
Aktualne cenniki procesorów Intel publikuje w serwisie Analyst Center, umieszczonym w portalu dla inwestorów. Nową usługą uruchomioną przez producenta jest też dostępne na stronie ark.intel.com zestawienie nazw kodowych procesorów i chipsetów, które ma pomóc internautom odnaleźć się w gąszczu nazw i typów układów. Brak tam jednak licznych oznaczeń, na przykład Allendale (dla niektórych procesorów Core 2 wyposażonych w 65-nanometrowe podzespoły) czy też starszych modeli procesorów Pentium III./interia.pl/
Bezpośredni odnośnik
Starsze wpisy »